Przejdź do treści

Produkt niedostępny – usuwać, ukrywać czy zostawiać na stronie?

Produkt niedostępny – usuwać, ukrywać czy zostawiać na stronie?

Klient wpisuje nazwę produktu w Google, przechodzi do sklepu i zamiast przycisku zakupu widzi komunikat „brak na stanie”. Produkt niedostępny nie musi jednak kończyć wizyty. Kupujący może sprawdzić podobny model, zapisać się na powiadomienie albo wrócić za kilka dni. Może też zamknąć kartę i kupić u konkurencji.

Wiele zależy od tego, co sklep zaproponuje mu w tej sekundzie. Sam brak towaru nie jest jeszcze problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy karta prowadzi donikąd i nie daje klientowi żadnego następnego kroku.

W praktyce właściciele sklepów reagują odruchowo: skoro produkt zniknął z magazynu, jego strona też powinna zniknąć. Taka decyzja potrafi jednak odciąć ruch z Google, zmarnować zdobyte linki i dorzucić kolejną stronę błędu. Status magazynowy nie powinien automatycznie decydować o losie adresu URL.

Produkt niedostępny: usuwać, przekierować czy zostawić?

Produkt niedostępny chwilowo lub sezonowo zostaw pod tym samym adresem, z kodem 200 i informacją o terminie powrotu. Z kolei model wycofany, który ma bezpośredniego następcę, przekieruj przez 301 na tę konkretną kartę. Stronę bez ruchu, linków i sensownego zamiennika usuń i pozwól jej zwracać 404 albo 410.

Najpierw ustal, dlaczego produktu nie ma

Komunikat „brak na stanie” może oznaczać dostawę za kilka dni, powrót w kolejnym sezonie albo całkowite wycofanie z oferty. Każda z tych sytuacji wymaga innej decyzji.

Zanim usuniesz kartę, sprawdź, czy produkt generował wejścia z wyszukiwarki, miał linki zewnętrzne albo pojawiał się w artykułach i poradnikach. Ustal przy tym, czy w ofercie stoi model, który naprawdę może go zastąpić.

Dlatego przy większym katalogu przygotuj prostą procedurę. Bez niej jeden niedostępny produkt zostanie usunięty, drugi zostanie bez zmian, a trzeci trafi przekierowaniem do przypadkowej kategorii.

Reguły powinny uwzględniać status produktu, nie mogą jednak działać całkowicie automatycznie. Karty z dużym ruchem, mocnymi linkami albo wysoką marżą oceniaj osobno. Taki przegląd zrób przed większą aktualizacją oferty, zanim w Google zaczną pojawiać się nieaktualne wyniki.

Produkt niedostępny chwilowo? Zostaw jego stronę

Jeżeli brak jest przejściowy, karta produktu powinna zostać aktywna i zwracać kod 200. Nie przenoś jej do szkiców, nie dodawaj noindex i nie przekierowuj na kategorię. Dzięki temu utrzymasz widoczność zdobytą w Google.

Samo zostawienie strony jednak nie wystarczy. Klient powinien od razu zobaczyć, że produktu teraz nie ma i kiedy może wrócić. Wyłącz zatem przycisk zakupu, uruchom formularz „powiadom mnie” i pokaż dwa lub trzy podobne modele dostępne od ręki.

Zamienniki dobieraj sensownie. Długa lista przypadkowych produktów niewiele pomaga, a często tylko utrudnia wybór. Znacznie lepiej działa kilka propozycji o zbliżonych parametrach, cenie i zastosowaniu.

Brak towaru nie musi więc oznaczać straconej wizyty. Powiadomienie o dostępności, rezerwacja, przedsprzedaż albo dobrze dobrany zamiennik nadal potrafią doprowadzić do zakupu.

Pamiętaj ponadto o danych strukturalnych i feedzie produktowym. Status OutOfStock musi zgadzać się z tym, co widzi klient na stronie. Rozbieżność między kartą produktu a Merchant Center potrafi wstrzymać prezentowanie oferty w Google.

Produkt sezonowy również warto zachować

Leżak ogrodowy, kalendarz adwentowy czy rzecz z limitowanej kolekcji potrafią zniknąć ze sprzedaży na kilka miesięcy. Nie oznacza to jednak, że ich strony trzeba co roku kasować i budować od nowa.

Stały adres zbiera przez ten czas historię, linki i widoczność przed kolejnym sezonem. Podaj więc na karcie orientacyjny miesiąc powrotu, uruchom listę oczekujących albo zaproponuj dostępne zamienniki.

Dobrym uzupełnieniem będzie ponadto poradnik zakupowy. Firmowy blog podtrzymuje zainteresowanie ofertą, zanim produkt wróci do magazynu. Dzięki temu klient nie trafia na pustą stronę i nadal znajduje coś przydatnego.

Produkt wycofany: przekierować czy usunąć?

Jeśli stary model zastąpił nowy, zwykle najlepiej działa przekierowanie 301 na bezpośredniego następcę. Nowa karta musi jednak odpowiadać na tę samą potrzebę.

Przekierowanie ekspresu do kawy na stronę główną nie pomaga klientowi i nie mówi wyszukiwarce niczego konkretnego. Google potraktuje takie masowe przekierowania jak soft 404. Więcej podobnych pułapek opisaliśmy w artykule o przekierowaniach 301.

Nie każdą wycofaną kartę musisz zresztą usuwać. Klienci na przykład wciąż szukają instrukcji obsługi, specyfikacji, wymiarów albo pasujących części zamiennych. W takim przypadku zachowaj stronę jako archiwalną.

Oznacz wtedy wyraźnie, że produkt został wycofany, zablokuj zakup i wskaż aktualny odpowiednik. Taka karta nadal odpowiada na konkretne pytania, więc ma wartość dla użytkownika.

Jeżeli produkt nie wróci, nie generuje ruchu, nie zdobył linków i nie ma sensownego następcy, jego stronę po prostu usuń. Adres powinien wtedy zwracać kod 404 lub 410. Pojedyncze błędy 404 nie obniżają pozycji całego sklepu.

Następnie zaktualizuj mapę witryny i linkowanie wewnętrzne. Nieaktualny adres nie ma czego szukać w menu, we wpisach blogowych ani w rekomendacjach produktowych. Przy okazji sprawdź inne problemy z indeksacją.

Ukrywać? Lepiej uporządkować

Chwilowo wyprzedaną pozycję przesuń niżej w kategorii, oznacz etykietą albo pozwól klientowi odfiltrować takie produkty. Jeśli towar ma wrócić, nie usuwaj go całkowicie z nawigacji i nie przekierowuj na stronę główną.

Zasada jest prosta. Chwilowy i sezonowy brak zostawiasz pod tym samym adresem. Wycofany model z dobrym następcą przekierowujesz. Kartę bez ruchu i bez zamiennika usuwasz, a stronę archiwalną zachowujesz wtedy, gdy nadal pomaga klientom.

Produkt niedostępny nie musi kończyć zakupów

Po pierwsze, przejrzyj listę wyprzedanych pozycji i podziel ją na trzy grupy: wróci, nie wróci, ma następcę. Dopiero na tej podstawie decyduj o adresach URL. Zwykle okazuje się, że kasowania wymaga garstka kart, a reszta potrzebuje wyłącznie lepszego komunikatu i kilku zamienników.

Klient, który zobaczy termin dostawy, formularz powiadomienia i podobny model, ma powód, żeby zostać. Jeśli chcesz uporządkować to w swoim sklepie razem z przekierowaniami i danymi strukturalnymi, zobacz, jak Testin prowadzi sklepy internetowe, albo napisz do nas.

ZOBACZ TAKŻE

    CZYTAJ DALEJ

    Opisy kategorii w sklepie – jak pisać je dobrze i naturalnie

    Wyobraź sobie klientkę, która szuka lekkiej kurtki na wiosnę. Wchodzi do sklepu internetowego, otwiera kategorię i widzi kilkadziesiąt podobnych modeli. Nad produktami czeka na nią ściana tekstu zaczynająca się od słów: „Witamy w naszej bogatej ofercie wysokiej jakości kurtek damskich”. Po dwóch zdaniach przestaje czytać. Nie dlatego, że nie potrzebuje pomocy. Po prostu opis kategorii mówi językiem wyszukiwarki, a nie człowieka. Dobry tekst działa natomiast inaczej. Porządkuje wybór, podpowiada, na co zwrócić […]